Mieszkam w IKEA - akcja Zorki Wollny
|
|
Skończyły się siermiężne czasy urawniłowki Krajów Demokracji Ludowej. Jest pięknie i różnorodnie. Wszędzie, w domach oczywiście także. Jakie to szczęście, że czasy dyktatury meblościanek i zestawów Kowalskiego odeszły w niepamięć. Obecnie w czasopismach i sklepach kuszą kolorowe produkty, których posiadanie wprawia w stan absolutnego szczęścia. Chciałoby się mieć i to i tamto, a najlepiej wszystko. Wędrując alejką w IKEA czujemy się jak w świecie wyprodukowanym różdżką czarodziejki. Potrzebujesz urządzić kuchnię? Ależ proszę, już jest gotowa. Nie podoba ci się ta żółta sterylnie-laboratoryjna? Nic prostszego, żeby ją zamienić. Patrz, tu obok masz przytulnie rustykalną. Karuzela możliwości kręci się w obłędnym pędzie. Po kuchni kolej na sypialnię i pozostałe pomieszczenia. Jest w nich wszystko, łącznie z pilotem do telewizora. Można usiąść, otworzyć szafkę... tylko niestety nie można się wprowadzić. A raj jest tak blisko, na wyciagnięcie ręki. "Łap okazję"! - kuszą hasła reklamowe firmy. Zorka Wollny nie oparła się im. Młoda artystka walcząca z niekończącym się remontem swojego nowego mieszkania po prostu wprowadziła się do jednego z zestawów mieszkalnych w krakowskim sklepie IKEA. Nie przeszkadza jej brak okien, drzwi, a nawet niektórych ścian. Nawet wizja tłumu ludzi przechodzących tuż koło jej sypialni i dziennego pokoju nie może zmniejszyć jej zdeterminowanego entuzjazmu... M.K.
|
![]() |
![]() |
![]() |
|